piątek, 30 grudnia 2011

Bierzemy 12 miesięcy,
oczyszczamy je dokładnie
z goryczy, chciwości,
małostkowości i lęku.
Po czym rozkrajamy każdy miesiąc
na 30 lub 31 części tak, aby zapasu
wystarczyło dokładnie na cały rok.
Każdy dzień przyrządzamy osobno,
z jednego kawałka pracy
i dwóch kawałków pogody i humoru.
Do tego dodajemy trzy duże łyżki
nagromadzonego optymizmu,
łyżeczkę tolerancji,
ziarenko ironii i odrobinę taktu.
Następnie całą masę polewamy dokładnie
dużą ilością miłości. Gotową potrawę
przyozdabiamy bukietem uprzejmości
i podajemy codziennie z radością
i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki.

Wyjeżdżam. Jadę do Świnoujścia. Tam postanowilismy spedzic sylwestra. Wprawdzie na domówce, ale i tak będzie fajnie.
Życzę więc wszystkim haftującym, i nie tylko, blogowiczom W nadchodzącym Nowym Roku wszystkiego co najlepsze, zdrowia i duzo pomysłów w haftach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz